Jak często zdarza Wam się przeczytać całą instrukcję obsługi, gdy kupicie sobie nowy sprzęt?

  • Instrukcję od samochodu otworzyłem pewnie parę razy na konkretnym dziale, żeby zobaczyć dlaczego ta czerwona lampka nie gaśnie.
  • Telefon? Chyba jeszcze nie widziałem żadnej instrukcji komórki w swoim życiu.
  • Wyciskarka do soków? 5 części, które można spasować tylko w jeden konkretny sposób i jeden przycisk. Co tu może pójść nie tak?
  • Laptop? Chyba podobnie jak z telefonem – gdybyśmy nie potrafili używać tego sprzętu to znaczy, że został źle zaprojektowany. Chociaż to trochę inna kwestia, gdy damy ten sam sprzęt swoim rodzicom albo dziadkom.
    • Wtedy potrzeba instrukcji, konsultanta na linii, zaparzonej melisy i biblii.
  • Telewizor? No jeden czy dwa kable trzeba podłączyć tam gdzie pasują. Na pilocie 1, 2, 3, 4, głośniej, ciszej… I co tu więcej?

Czytaj dalej…

Dosłownie 15 minut temu odebrałem paczuszkę od kuriera. Nie wiem, jak ludzie mogą nagrywać filmiki typu „unboxing”. U mnie trwa to parę sekund, bo chcę jak najszybciej dostać się do zawartości. A zatem…

  • Body: Olympus OM-D E-M5 Mark II – bezlusterkowiec (nie wiem co to w praktyce oznacza – po prostu chyba nie ma jakichś lusterek w środku). Zdecydowanie lżejszy i mniejszy od lustrzanek, które miałem okazje macać. Taki trochę retro look również jest wg mnie wartością dodatnią, ale co ja tam wiem.
  • Obiektyw: M. Zuiko 12-40mm 1:2,8  tak jak wspominałem w pierwszym wpisie – nie mam pojęcia co oznaczają te wartości, więc za dużo się nie wypowiem 🙂

Jedno i drugie używka. W sumie jak na moje oko to stan jest igła. Podobno jest to „powystawówka” z jakiegoś salonu fotograficznego. Tak czy inaczej wszystko chodzi gładko, płynnie się przesuwa, nie skrzeczy ani nic…

Czytaj dalej…